Dziś trochę o bezmózg... znaczy "modowych followerach" i innych ofiarach mody.
Czy jest jakikolwiek sens w wyglądaniu jak debil, bo ktoś sławny tak się ubiera?
Czy jak utną sobie rękę, to zrobicie tak samo?
Nie? A to niespodzianka!
Skoro nie, to czemu za wszelką cenę chcesz się upodobnić do swojego idola? Taka sama fryzura u połowy ludzi, którzy chcą być "oryginalni". Chyba nikt im nie powiedział że bycie równie oryginalnym jak każdy inny oznacza bycie takim samym. Nie ważne czy pofarbujesz sobie głowę na zielono, czy zrobisz sobie kolczyk pod pachą. Był już ktoś przed tobą, kto tak zrobił. Sorka.
A upodobnianie się do gwiazdy jest niemal identyczne. Tylko bardziej... chore.
Wszystkie trendy na tatuaże-gwiazdy, quasi inteligentne cytaty wytatuowane na tyłku czy gdziekolwiek indziej, bo ktoś sławny ma taki, więc ja też muszę mieć. Fryzury, jak ktoś cudem (niestety) uniknął ciosu mieczem, lecz fryzura miała mniej szczęścia. Ewentualnie tzw. wypadek z kombajnem.
Jaki jest tego cel? Pokazanie innym, że oglądamy teledyski, gdzie "laski" kręcą grubymi tyłkami, a "kolesie" obsypują je pieniędzmi? Naprawdę nie rozumiem. Dodatkowo pokazywanie czegoś takiego swojemu rodzeństwu i stylizowanie ich podobnie do nas samych. A za kilka lat będzie lament, że nie ma kto na emeryturę pracować i do gęby nie ma co włożyć. Sam się przekonałem ostatnio jak duży wpływ ma starsze rodzeństwo i jak młodsze chce je naśladować. Może nie ubierałem siostry w spodnie z większą ilością dziur niż samego materiału, ale widzę że naśladuje sporo moich zachowań.
Może dzieciaki poubierane w rurki i szaliki wielkości dywanów wyglądają słodko i uroczo, ale to chyba lekka przesada, przynajmniej jak na moje to trochę za dużo. Dorastanie instant! Może jestem trochę staroświecki, ale to (przynajmniej po części) działa na małe dziecko, a potem zdziwienie, że mamy czternastolatki gadające o ulubionej pozycji seksualnej czy o imieniu dla swojego dziecka. I to na serio.
Wychodzi z tego całkiem prosty schemat
Gwiazdka pragnąca popularności -> człowieczek, który chce poklasku u znajomych -> pranie mózgu rodzeństwa -> społeczeństwo młodocianych debili
Bo jakoś niespecjalnie chce mi się wierzyć, że małe dzieciaki same z siebie chcą nosić... to wszystko. W imię swagu są w stanie wytatuować sobie na czole durny napis. "Co z tego, że potem nie będzie dobrze płatnej, legalnej pracy.To wina rządu i złych starszych ludzi! Nie chcą zatrudniać młodych, niedoświadczonych ludzi. To wcale nie wina mojego tatuażu na czole!"
Zastanawia mnie, jeśli tendencja się utrzyma, jak społeczeństwo będzie wyglądało za kilka lat. Czy gimnazjalistki z dzieckiem będą standardem, a frytki w McDonaldzie będzie mi podawał koleś z wytatuowanym dickbutem na czole z implantami wokół oczu, bo były kiedyś modne. Czy jednak ktoś z tyłkiem jak tankowiec, bo sobie wsadził tu i ówdzie implanty, bo pewna "artystka" wypromowała się na tym patencie, zmądrzeje. Najlepiej, zanim się oszpeci w okresie popularności tyłka - planety, bo potem przejście przez drzwi może być wyzwaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz