piątek, 5 grudnia 2014

Zbliżają się święta. A jak wiemy wtedy ludzie dzielą się na trzy grupy:
-Ci, którzy je kochają
-Ci, którzy udają że je kochają
-Ci, którzy nawet nie maskują swojej niechęci do tego święta.
Ja zdecydowanie należę do tej trzeciej grupy ludzi. Szczerze nienawidzę świąt. I argumenty że rodzinna atmosfera, miłości i tak dalej są dla mnie zwyczajnie bez sensu. Choć nie jestem wierzący, rozumiem, że część faktycznie przeżywa Boże narodzenie jako coś ważnego dla nich osobiście. Każdy ma swoją wiarę, swój rozum i każdy lubi to, co lubi (jakkolwiek trywialnie to nie brzmi). Mnie najbardziej irytuje znana wszystkim „świąteczna muzyczka” (choć też działa mi potężnie na nerwy). Nie sklepy robiące super wyprzedaże w listopadzie. Wkurza mnie ludzka sztuczność w czasie tych świąt. Osobiście znam dobrze tylko kilka osób, które faktycznie są szczęśliwe i PRAWDZIWE w czasie tych paru dni. Wiem, że wałkuję ten temat jako kolejny. Co nie zmienia faktu, że ludzie się nie zmieniają. Od kilku (lub nawet kilkunastu) lat wszystkie święta wyglądały u mnie tak samo. „Wyglądały”, bo i po co je przeżywać. I jestem niemalże pewny, że „wyglądają” sobie podobnie, jeśli nie tak samo u wielu, wielu innych. Świąteczne przygotowania, strojenie drzewka, tradycyjne darcie się na wszystkich dookoła, udawanie, że jest okej przy dzieleniu się opłatkiem, wyżerka i sprawdzenie ile to na mnie w tym roku wydali inni, żeby podbić sobie i mi ego na kilka kolejnych dni. Nie jest tak? Nawet jeśli nie u wszystkich, to u większości w Polaków tak to wygląda. I każdy ma przepiękny naklejony uśmiech, żeby potem nie było, że święta miał smutne, nudne i ponownie wycięte od szablonu. Czemu? Bo prawda, że prawdziwych świąt się już prawie nigdzie nie obchodzi jest zbyt bolesna do zaakceptowania dla standardowego obywatela. No bo jak to? W telewizji pokazują, że jest okej, w moim serialu też, w filmie jest bajka normalnie, lecą same radosne piosenki… To jak to jest zorganizowane? Bo pieniądze, ale tutaj Ameryki nie odkrywam. Jest to zorganizowane bo pieniądze. Dobre, prawdziwe pieniądze za sztuczne rzeczy, jakimi są iluzje uczuć i ludzkich twarzy w tym czasie. Piękno materializmu.
Kończąc, i tak długi wywód, nic się nie zmieni, bo ludzie nie chcą tej zmiany. Jest dobrze tak jak jest, więc po co cokolwiek zmieniać?

Nawiasem mówiąc - tak, jestem ateistą, ale i tak trochę boli mnie ta ludzka znieczulica…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz