Natchniony rozmową ze współlokatorem (swoją drogą jest to
dla mnie bardzo inspirujący człowiek) zacząłem się intensywniej niż z reguły
zastanawiać czemu jest tak jak jest. Czemu nie może być choć trochę inaczej.
Rozumiem, że tradycja tak stanowi, ale czy tradycją musi być wszystko?
Rozumiem, że tradycja tak stanowi, ale czy tradycją musi być wszystko?
Nie chodzi mi tutaj o tradycyjne ubijanie karpia przed świętami czy inne takie. Bo to są tradycje religijne, które dotyczą tylko określonych grup ludzi. Logicznym jest że w żydowskim domu nikt nie będzie obchodził świąt 24. grudnia. I nikt nie ma prawa go do tego zmusić.
Chodzi mi bardziej o społeczne zachowania "tradycyjne", gdzie zdanie jednostek nie ma najmniejszego znaczenia. Bo kogo to obchodzi, że jeden czy drugi nie chce? Decyduje większość. A my, większość zmusimy mniejszość żeby zrobiła tak, jak my chcemy!
Nie wiem, w jakiej tradycji się tak robi. "To jest demokracja!". G*wno, nie demokracja. Demokracja odnosi się do spraw państwa, nie grupy. W grupie powinni się spytać, czy chcecie coś takiego. Jeśli ktoś nie chce - nie bierze w tym udziału, a nie, że tradycja. A jak koleżka ma inną tradycję? Jakąkolwiek inną. Grupa nie daje mu najmniejszego wyboru, bo "tak było, jest i będzie". Bo co? Podpalicie gościa i zrzucicie go z klifu? Zastraszycie?
Ja łapię, że w nowoczesnym społeczeństwie tradycje powoli wymierają i stajemy się jednorodną papką, ale wymiera ta część, która wymaga od nas choć trochę poświęcenia. Te, które możemy zrobić od ręki i nic nas nie kosztują - na spokojnie, choćby i od ręki. Kosztujące grosze też ujdą. ale już trochę bardziej nas boli portfel. A te, które wymagają zaangażowania i/ lub sporego wkładu finansowego - nie ma mowy. To samo dotyczy tradycji, które nas aktualnie mogą obrzydzić. Bo kto z Was wpuściłby śmierdzącego bezdomnego na wigilię, aby zajął to dodatkowe miejsce przy stole? Tak z ręką na sercu?
No właśnie. Inna sprawa że większość społeczeństwa nie wie, skąd pochodzą i jakie znaczenie miały te tradycje. "Bo tak się robiło". Kiedyś podcierali się kolbą kukurydzy! Teraz też mamy tak robić, bo się tak robiło?
Nie, serio. Jakbyśmy mieli choć połowę z tych argumentów brać na poważnie, to byśmy się nieźle uwstecznili.
Świetnie o tradycji mówi się w klasyku polskiej kinematografii - "Misiu", gdzie "nowa tradycja" jest dość często poruszana.
Rada na dziś - jeśli chcesz praktykować tradycje, to nie wybieraj tych, które Ci akurat pasują. I pozwól innym mieć własne tradycje, nawet jeśli kłócą się z Twoimi poglądami i nie narzucaj własnych.
Napisz długiego posta jako odpowiedz, google zażąda prze logowania, strać wszystko co napisałeś, wkurw się i idź się napij. Pozdrawia Gruby który czyta twe wypociny wy pracy bo są ciekawsze niż połowa contentu utuba i intentów.
OdpowiedzUsuńChyba wiem, o czym mówisz. Jakoś częściej widzę ludzi wybierających setny komplet bombek na choinkę, niż zapraszających zwykłą samotną osobę do siebie na Święta, której jedyną rozrywką na te kilka dni jest oglądanie Kevina w telewizji, o ile stać ich na ten telewizor.
OdpowiedzUsuńKolba kukurydzy mnie zabiła.